W studni bezdennej wciąż tonę,
nie mogę już złapać tchu...
a tam w dole są one,
demony przeszłości swym złem natchnione...
Widzę światło na górze
wciąż mnie do siebie woła,
ale coraz bardziej mrok
mnie przyciąga i wyżej już unieść się nie zdołam...
Tylko Ciemność głęboka czarna i gęsta jak smoła jest lutrem tym co światło pokona
tracąc oddech poddaję się już,
I tonę głębiej i w dół...
nie czując nic coraz bardziej mi się to podoba.

Wiersze i opowiadania — portal literacki
Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony
Napisane przez
bohatyrek
Oceń utwór
Przeciętne
2.67 na 6 (3 oceny)
Komentarze
, aby skomentować
Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.