Mglistym pejzażem twojej rozmazanej twarzy, upajam się o świcie
Próbując zatrzymać rozmyty kontur sylwetki , dryfuje w półśnie
Pierwszy, z odważnych chochlików słonecznych szczypie mnie w ramie
Szepcze ‘wstawaj, trzeba żyć.’

Czytaj i publikuj wiersze, opowiadania, artykuły i felietony
Mglistym pejzażem twojej rozmazanej twarzy, upajam się o świcie
Próbując zatrzymać rozmyty kontur sylwetki , dryfuje w półśnie
Pierwszy, z odważnych chochlików słonecznych szczypie mnie w ramie
Szepcze ‘wstawaj, trzeba żyć.’
Napisane przez
Przeciętne
3.00 na 6 (1 ocena)
, aby skomentować
Brak komentarzy. Zaloguj się, aby rozpocząć dyskusję.
Nie czuję już nic. Ból, żal i gniew dawno odeszły. A ja zostałam. Sama, nieczuła, pusta. Zmęczona ciągłym pisaniem o Tobie, Chcę znowu pisać dla siebie. Ale nie umiem… Myśli nie...